Troche tworzywa sztucznego pare szwów w środku balon... Niby nic, a każdy wie o czym mowa...
Blog > Komentarze do wpisu

Czy ktoś zatęskni za brzydszą siostrę?


Od wczorajszego ranka ruszyła wielka medialna ofensywa wieszcząca ostatni finał drugoligowego pucharu starego kontynentu. W dobie mani wielkości i tryumfu jedynie tych pierwszych niemal wszyscy bez żalu żegnali brzydszą siostrę Champions League. Pewnie wielu ma rację ale przecież sami jeszcze 3 miesiące temu pożeraliśmy te rozgrywki z wielkim zapałem śledząc poczynania poznańskiego Lecha.
Nie przypadkiem wracam tutaj do Kolejorza, bo właśnie dla niego, dla nas Europa wciąż miała tą swoją brzydszą siostrę. Puchar UEFA chociaż drugorzędny dla Hiszpanów, Włochów, Francuzów, Anglików, Niemców dla nas był ostatnią szansą promocji w świecie. To tutaj właśnie wielkich emocji dostarczała nam Wisła, Groclin czy wspomniany wcześniej Lech.

W ostatniej dekadzie właśnie te rozgrywki dostarczyły nam największych, bo jedynych emocji w klubowej piłce nożnej, zastanawiam się więc nad bijąca obłudą wielu dziennikarzy, narzekających na ich zły format, słabnącą rangę. Wpasowywanie się w trendy zachodnie tylko dyskredytuje w moich oczach wielu ludzi, bo my nie mamy zespołów godnych gry miana w LM, nie mówiąc już o jej podboju. Dlatego zamiast dopieszczać jedyną, ostatnią szansę promocji naszej ligi, wszem i wobec ją atakujemy.

Puchar UEFA to dla wielu rozgrywki pocieszenia, mniejsze pieniądze, ale football ten sam, a nie raz lepszy. To prawda w tym roku nie pamiętam, żeby ktoś rzucał mnie na kolana jak Liverpool w Champions League, przed rokiem za to fenomenalne 4-0 z Bayerem i 4-1 z Bayernem w wykonaniu Zenitu na długo jeszcze w pamięci zostanie. Zresztą skoro już o Zenicie mowa, to wraz z tryumfatorem sprzed kilku godzin Szachtarem i CSKA Moskwa (2005) jest przedstawiciel nowej grupy zespołów i lig, dla których ten puchar jest trampoliną do wielkiego footballu.

Wyrosłe na zrębach ZSRR, wsparte wielki pieniędzmi nowe footballowe mocarstwa co raz głośniej i częściej zgłaszają żądanie wstępu do światowej czołówki. Trzy spośród pięć ostatnich edycji Pucharu UEFA padło łupem właśnie zespołów rosyjskich i ukraińskich. Wciąż za słabe na Ligę Mistrzów, nie będące w stanie podołać hiszpańskim czy angielskim potęgą pokroju Realu, Barcy, Liverpoolu, Manchesteru itd. potrafią ogrywać ich biedniejszych ligowych rywali, czając się, by powoli wspiąć się i na tą ostatnią półkę w europejskiej hierarchii.

Już nie tylko ta brzydsza siostra staje się łupem postkomunistycznych zespołów, zdarzają się i takie pojedyncze sukcesy, jak choćby zwycięstwo Zenitu nad Manchesterem 2-1 w meczu o Super Puchar Europy. Kto widział, a pewnie wielu z was ten mecz oglądało, bo nie jako jest on wstępem do wielkich klubowych emocji na początku każdego sezonu, ten pamięta jak fenomenalnie dowodzony przez niezniszczalnego Tymoszczuka zespół radził sobie z wszech imperialistycznym mistrzem Anglii.

W sezonie 2005/2006 pół Europy zdążyło się pozachwycać genialnymi występami rumuńskiej Steaua i Rapidu, które los skojarzył ze sobą w ćwierćfinale rozgrywek (wygrała Steaua). Siłą Pucharu UEFA są właśnie te mecze, tych rzekomo drugoplanowych zespołów z lig wciąż ewoluujących ku doskonałości. Olbrzymi skok jaki dokonał się na Ukrainie, w Rosji i Rumunii bez wielkich pieniędzy możliwy by nie był. Ta brzydsza siostra stała się przedsionkiem, poczekalnią do wielkiego świata, wielkich pieniędzy i wielkich emocji Champion League, pozwoliła na rywalizację wschodzących potęg z tymi już wielkimi. Dała nam pojedynki Wisły z Lazio, Schalke, Parmą czy Lecha z Udinese i Feeyenordem. Nie mamy prawa jej atakować, nie nam narzekać, bo wciąż byliśmy jej współautorami tylko epizodycznie. Wszak kto z nas, by pogardził Lechem wznoszącym ten „marny” Puchar UEFA?

Przeczytałeś/aś podobało się?
Pozostaw ślad po sobie zmotywuj autora do dalszej pracy nad jego warsztatem.
Rozpocznij dyskujsę wytknij błędy i napisz swoje spostrzeżenia.
Poleć znajomym.
Wpadaj jak najczęściej.

Pozdrawiam Gniazdowy

czwartek, 21 maja 2009, gniazdowy

Polecane wpisy

  • Antiga mnie urzekł.

    Z mieszanymi uczuciami przyjmowałem wiadomość o wyborze prawie 40 letniego Antigi na selekcjonera naszych siatkarzy. Kunsztu sportowego byłemu gwiazdorowi repre

  • Czy szaleństwa Smudy zadziałają również wiosną?

    Runda jesienna w wykonaniu Wisły zaskoczyła wszystkich, zaskoczyła pewnie nawet samego Smudę i Jacka Bednarza, natchnęła wiarą w zespół mocno nadwątlone zaufani

  • Chelsea jednak można odmłodzić

    Równo rok temu na inaugurację Ligi Mistrzów Chelsea podejmowała Bayer Leverkusen mecz ten miał być początkiem nowego, młodego, prężnego zespołu prowadzonego pr

Komentarze
Gość: Yev, 195.33.129.*
2009/05/22 13:59:11
A ja tesknie za Puchrem Zdobywcow Pucharow.

Bywaly, bywaly wielkie emocje - ot chochby: prawie 20 lat temu, gdy Legia z Kowalem w skladzie eliminowala wloska Sampdorie


Gniazdowy:
Ośmiolatkowi wymyślili treningi
piłki ręcznej, by brzuch przestał
być najcięższą częścią jego ciała.
Jakiś stary facet kazał biegać...
Dziś ten sam jeszcze trochę starszy człowiek
jest wielkim wzorem i AUTORYTETEM
Przez ostatnich 14 lat poznałem rozkoszny
smak zwycięstwa i kształtującą siłę wielu porażek.
O piłce ręcznej napisze wszystko jako
trener, zawodnik i sędzia.
O piłce nożnej napisze jak czuję,
bo jest religią, chociaż nie zanalizuje
strzałek na wykresie w TVP
Napiszę jednak kto powala mnie na kolana,
a kto rozczarowywuję
Sport to miejsce pięknych zwycięstw
i jeszcze piękniejszych porażek

Napisz co myślisz,
Zostaw ślad po sobie,
Pokaż mi moją porażkę, bo ona mnie kształtuje
Pochwal, bo jestem taki jak TY lubię smak zwycięstwa
Gniazdowy

Kontakt:
E-mail: gniazdowy@gmail.com
Gadu-gadu:Gniazdowy
gg:3874641
Gadu-Gadu