Troche tworzywa sztucznego pare szwów w środku balon... Niby nic, a każdy wie o czym mowa...
Blog > Komentarze do wpisu

Wracają Galacticos


W przeddzień finału marzeń wymodlonego przez całą footballową Europę w Hiszpanii do władzy w Realu powraca Fiorentino Perez. Jak będzie wyglądał powrót największego wizjonera w historii światowej piłki? Co ważniejsze czy zdoła przywrócić rozkochanym w sukcesach fanom Los Galacticos przyćmiony własnymi błędami blask?
Lata 2000-2005 przyniosły nam jeden z najwspanialszych dream teamów w historii. W białych koszulkach Królewskich biegali najwięksi wirtuozi footballu Zidane, Figo, Raul, Beckham, Ronaldo. Filozofia Zidanes y Pavones zamiast wielkich trofeów przyniosła olbrzymie straty, z których na Santiago Bernabeu nie wygrzebali się do dziś.

Jedyny kandydat na prezesa podupadłego giganta obiecuje oddać mu blask, który o czym już tak chętnie nie mówi sam mu zabrał. Jeszcze 3 lata temu Perez wydawał się nie być świadomym, że drużyna piłkarska składa się z więcej niż 11 akurat teraz biegających po boisku zawodników. Zamiast budować harmonię pomiędzy poszczególnymi formacjami rozkochał się w skupowaniu graczy ofensywnych, nauczonych, że sami decydują o wielkości zespołu, podczas gdy inni na ich sukces pracują. W Madrycie znalazło się zbyt wielu piłkarzy wybitnych, zdobywców najważniejszych trofeów, będących zawsze ikonami i głównymi twarzami tego sukcesu. Zaakceptować Zidana stojącego w cieniu Beckhama, czy Raula przyćmionego występami Ronaldo piłkarski świat zrozumieć nie mógł, nie zaakceptowali i sami piłkarze niejednokrotnie przechodząc obok meczu, jedynie biernie asystując. Królewscy nie sprostali pogodzeniu posiadania wielkich gwiazd i piłkarzy ciężko pracujących, a jednocześnie potrafiących stanąć w cieniu partnerów.

Jako moment krytyczny w Madrycie postrzegam lato 2003 roku - transfer Beckhama, który tak naprawdę zamiast podtrzymać wielkość Realu stoczył ją w dół, a jednocześnie pozbycie się Clauda Makelele ostatniego potrafiącego harować do utraty tchu piłkarza. W miejsce piłkarza wielkiego, przez wiele lat po odejściu z Bernabeu odpowiadającego za środek pola w Chelsea, ówcześni mistrzowie Hiszpanii kupili zawodnika, przyzwyczajonego do bycia pępkiem świata. O zgrozo Real już miał wtedy 4 taki pępki, a ten najnowszy był zarazem największym, bo historia footballu chyba nie pamięta bardziej multimedialnego gracza.

W Realu zaczęły się tarcia, losy trenerów piłkarze przesądzali w samolocie wracając z pojedynków Champions League, Los Galacticos zamiast podbijać świat staczali się w dół. Grając bez wartościowych zmienników nie błyszczeli geniuszem, a ociekali potem i słaniali się na nogach.

Z tego kryzysu nie otrząsnęli się do dziś, dalej wielcy trenerzy omijają łukiem Santiago Bernabeu, raz za razem odmawiając kilku miesięcznego epizodu z najlepszym klubem w historii Ligi Mistrzów. Od lat w działaczom w Madrycie przyświeca zasada, że łatwiej wymienić trenera niż cały zespół. W Realu panuje bałagan jakiego od lat nie zaznał żaden inny europejski gigant, odpowiedzialnym za niego, za wyprzedaż wartościowych zmienników, zszarganie opinii wielkiego klubu jest powracający za jego stery Perez.

Jak wiele zdążył się nauczyć przez minione trzy lata? czy w ogóle chciał czegoś się uczyć, nie wiem sam. Obawiam się jednak, że tym razem drugiej rewolucji już Królewscy nie przetrwają, w transfer Kaki czy CR7 oraz obiecywanych Villi, Silvy, Fabregasa, nie wierzę, bo owszem Real na nich stać ale czy po za pieniędzmi madrycki gigant może zaoferować coś więcej niż 1/8 finału Champions League i podziwianie pleców Dumy Katalonii?

Przeczytałeś/aś podobało się?
Pozostaw ślad po sobie zmotywuj autora do dalszej pracy nad jego warsztatem.
Rozpocznij dyskujsę wytknij błędy i napisz swoje spostrzeżenia.
Poleć znajomym.
Wpadaj jak najczęściej.

Pozdrawiam Gniazdowy

środa, 27 maja 2009, gniazdowy

Polecane wpisy

  • Antiga mnie urzekł.

    Z mieszanymi uczuciami przyjmowałem wiadomość o wyborze prawie 40 letniego Antigi na selekcjonera naszych siatkarzy. Kunsztu sportowego byłemu gwiazdorowi repre

  • Czy szaleństwa Smudy zadziałają również wiosną?

    Runda jesienna w wykonaniu Wisły zaskoczyła wszystkich, zaskoczyła pewnie nawet samego Smudę i Jacka Bednarza, natchnęła wiarą w zespół mocno nadwątlone zaufani

  • Chelsea jednak można odmłodzić

    Równo rok temu na inaugurację Ligi Mistrzów Chelsea podejmowała Bayer Leverkusen mecz ten miał być początkiem nowego, młodego, prężnego zespołu prowadzonego pr

Komentarze
Gość: Wierna_rzeka, 77.252.143.*
2009/05/27 10:44:07
Oby wróciły stare dobre czasy (to se na wrati??? - nie, nie, nie). Bardzo fajny tekst czytałam o tym w tym interaktywnym tygodniku futbol. pl
-
Gość: donkey, *.ghnet.pl
2009/05/27 13:43:41
ty wiesz gniazdowy czego ja mogę madrytowi życzyc;)
-
Gość: Yev, 195.33.129.*
2009/05/28 13:13:50
Nigdy nie bylem fanem Madrytu.

"Od zawsze" kibicowalem Barcelonie. Jej kapitanem w moich szczeniecych latach byl Jose Maria Baquero (tudziez Bakero). W ataku brylowal Stoichkov, gral tam inny geniusz - Maradona Karpat - George GHagi, i niesamowity Romario, wielki rozgrywajacy - Michael Laudrup, znakomity Koeman. Zespol gral wspaniale.

Potem, dalej kibicujac Barcelonie, podziwialem duet: Raul - Mroeintes plus w bramce Casillas.
Jak tworzyli z Realu cyrk objazdowy to nie moglem sie nadziwic. Zwlaszcza, ze, jak mi sie wydawalo, nie zatrudniano w Realu pilkarzy najlepszych, tylko tych najbardziej medialnych.

Zwlaszcza nei moglem sie nadziwic temu, ze ktos wyrzucil Morientesa a wpuszczal na boisko Beckhama. Nigdy wsrod gwiazd pilki nie znalazl sie tak kiepski pilkarz jak Beckham.
Najlepeij oplacany - wydawac by sie moglo, ze co rok znajduje sie na podium w rankingu najleszych pilkarzy swiata.
Nic podobnego - jeszcze na poczatku tego 10lecia dwukrotnie (grajac w Anglii, gdzie nei wymagalo sie techniki, tylko zaiwaniania wzdluz linii i od czasu do czasu w miare dokaldengo dosrodkowania) lapal sie do trojki. Im lepiej oplacany, tym gorzej gral.


Ktos mi tlumaczyl, ze dzieki temu w znacznym stopniu wzrosla rozpoznawalnosc klubu, a co za tym idzie sprzedaz koszulek i innych pamiatek - glowne zrodlo utrzymania. (Czy tak rzeczywoscie jest - nie wiem). Nie mniej rzygac mi sie chcialo na wzmainki o Realu, kiedy slyszalem podekscytowany glos Szpakowskiego, czy Kurzajewskiego, kiedy w wiadomosciach sportowych najwazniejsza wiadomoscia stawalo sie to, czy ktorys z gwiazdorow Realu pierdnal cichaczem, czy tez wodnisto-plamiscie.

Z wielka radoscia obserwowalem upadek cyrku udajacego, ze glownym jego zajeciem jest gra w pilke.
Cyrkowcom mowie stanowcze NIE!

-
gniazdowy
2009/05/28 17:51:43
Nie do końca tyak postrzegałem real, który cenie i lubie owszem miałem wiele pretencji ale ten cyrk mnie ujął ;)

Chociaż z ust kibcia Barcy brzmi jak policzek to jest piekielnie trafne, bo Perez to nie piłkarz, a biznesmen, który kupując Bekcham, skłóconego z Fergusonem zrobił doskonały ruch marketingowy.


Gniazdowy:
Ośmiolatkowi wymyślili treningi
piłki ręcznej, by brzuch przestał
być najcięższą częścią jego ciała.
Jakiś stary facet kazał biegać...
Dziś ten sam jeszcze trochę starszy człowiek
jest wielkim wzorem i AUTORYTETEM
Przez ostatnich 14 lat poznałem rozkoszny
smak zwycięstwa i kształtującą siłę wielu porażek.
O piłce ręcznej napisze wszystko jako
trener, zawodnik i sędzia.
O piłce nożnej napisze jak czuję,
bo jest religią, chociaż nie zanalizuje
strzałek na wykresie w TVP
Napiszę jednak kto powala mnie na kolana,
a kto rozczarowywuję
Sport to miejsce pięknych zwycięstw
i jeszcze piękniejszych porażek

Napisz co myślisz,
Zostaw ślad po sobie,
Pokaż mi moją porażkę, bo ona mnie kształtuje
Pochwal, bo jestem taki jak TY lubię smak zwycięstwa
Gniazdowy

Kontakt:
E-mail: gniazdowy@gmail.com
Gadu-gadu:Gniazdowy
gg:3874641
Gadu-Gadu